wrong.pdf
(
472 KB
)
Pobierz
Rozdział Pierwszy
Terrible w swoim życiu widział wiele martwych ciał. Za sporo martwych
ciał sam był odpowiedzialny, sporo ciał uszkodził. To było częścią jego pracy;
bycie głównym egzekutorem Bumpa oznaczało przyglądanie się wielu rzeczom,
odbieranie wielu długów, ciągłe rozwiązywanie problemów. Wiązało się to z
tym ,że cierpiało wiele osób i zazwyczaj nie był to on.
Ale zaledwie kilka razy widział takie ciało jak to które leżało teraz przed
nim w kawałkach, rozszarpane i zamrożone, pokryte warstwą krwi która teraz była
lodem.
Śliski Michigan,
jeden z ulicznych dilerów Bumpa. A raczej to co z niego
zostało. Ledwie mógł go rozpoznać; rozczłonkowany, z pustymi dziurami w
żołądku i na piersi, z niczym pomiędzy nogami. Gardło też miał przecięte. Skórę
poszatkowaną
To było częścią problemu.
Terrible ukląkł przy ciele ,żeby się lepiej przyjrzeć. Czy ktoś go tak pokroił?
Czy dopadły go jakieś zwierzęta? W okolicy było ich pełno. Nie tylko koty i psy.
Nigdy nie wiedziałeś co może wynurzyć się z ciemnej alejki zwłaszcza w pobliżu
doków. Ci którzy tam mieszkali trzymali w domach różne gówno; do cholery nie
zdziwiłby się gdyby mieszkańcy doków po prosty zjedli
Śliskiego.
Terrible nie
cierpiał pracy w dokach.
Bez przerwy skanował ulice, obserwował okna sąsiednich budynków,
gotowy by błyskawicznie ruszyć jeśli zobaczy chociaż cień. Lufa pistoletu wbijała
mu się w ciało; zazwyczaj zostawiał go w samochodzie ale tutaj, na granicy ulic,
tak blisko doków.....
— Co myślisz? — Roley stanął po drugiej stronie ciała przestępując z nogi
na nogę.
Był niespokojny i Terrible nie mógł go za to winić. Widok Śliskiego jemu
też nie poprawiał samopoczucia, zwłaszcza ,że byli tam gdzie byli. — Jakby
dopadła go zgraja psów nie?
Terrible potrząsnął głową. — Ktoś miał nóż. Podciął mu gardło. Ale
reszta.....sam nie wiem. — podniósł się i dodał. — Spakuj go, zabierz do chłodni.
Niech Bump na niego spojrzy.
Nie miał na myśli tylko Bumpa, prawda? Nie. Nie miał. Co w sumie miało
sens. Tak okaleczone ciało powinna zobaczyć czarownica. Mimo ,że na pierwszy
rzut oka nie było widać ani śladu magi. Czasem niektórzy okaleczają w taki
sposób ciało dla zabawy, ale to ciało ktoś okaleczył z innych powodów. Złych
powodów, używając czarnej magi.
Więc chyba miało to sens, powinien zadzwonić do Chess, dać jej znać,
zapytać czy nie jest zajęta i nie zerknie na ciało. Nie cierpiał jej tego robić,
Śliski
nie wyglądał za dobrze, ale mimo to powinien jej powiedzieć. To miało sens.
Miało też sens urwanie się stąd skoro Roley i Winchuk zaczęli już pakować
Śliskiego.
Nie pogrzebane ciało było jak magnes na duchy a przynajmniej mogło
nim być.
Chess go tego nauczyła; cóż zawsze podejrzewał ,że tak jest a ona to
potwierdziła. Czasem duchy próbowały wrócić z Miasta Wieczności, wrócić do
swoich ciał. Dlatego tak szybko trzeba było je grzebać. Dlatego też upewniał się
,że krematorium co miesiąc dostaje swoją działkę, zawsze na czas, tak ,że
spokojnie mógł podrzucać ciała i wiedział ,że ktoś tam się nimi zajmie.
Tylko wtedy nie czuł tego....niepokoju, który czuł kiedy duchy były w
pobliżu, choć dowiedział się o tym dopiero niedawno. Co w sumie też było dobre.
Mimo to nadal nie podobał mu się widok tego ciała, i nadal sądził ,że najlepiej
będzie jak przyjrzy się temu Bump i zgodzi się sprowadzić Chess.
I oczywiście nie miało z tym nic wspólnego to ,że chciał mieć jakiś powód
by spędzić z nią więcej czasu. Zupełnie nic wspólnego. Chodziło tylko o pracę. A
teraz jego pracą było dowiedzieć się co się stało ze Śliskim, dlaczego był nagi i
nigdzie w pobliżu nie było jego rzeczy, dlaczego nie było jego portfela.
Terrible zgadywał ,że ktoś musiał go okraść. Chociaż to nie do końca mu to
pasowało. Ktoś kto zabija aby kraść nie poświęca już czasu na kiereszowanie
swojej ofiary
Śliski nie żył najwyżej z pół nocy; wieczorem odebrał towar do sprzedaży
ale nie pokazał się rano, żeby się rozliczyć. Więc nie dłużej niż piętnaście godzin,
ale na tyle długo by solidnie zamarznąć, a przynajmniej by jego skóra solidnie
zamarzła, ponieważ on sam mógł być już taki twardy z powodu tylko tego ,że był
martwy.
Zginął tej nocy, tego Terrible był pewien. Kombinowanie i wyjaśnianie
takich spraw nie było tym co robił najlepiej; cóż ,kombinowanie na temat
czegokolwiek nie było tym co wychodziło mu najlepiej prawda?
Już powoli zaczął formować się niewielki tłumek, zwabiony jego
obecnością, a przynajmniej zgadywał ,że właśnie tak było. A może przyciągnęło
ich samo ciało, teraz kiedy słońce już wzeszło, ciało było doskonale widoczne
nawet przez wysokie chwasty gdzie leżało.
Zbiegowisko w dokach nigdy nie było niczym dobrym. Znał tych ludzi na
tyle ,że nie musiał się martwić, wiedział co robić jeśli zaczną za bardzo się zbliżać,
jeśli zaczną wyglądać tak jakby go przewyższali liczebnie. Nie chciał tego robić,
więc wolał szybko załatwić sprawę i zmyć się stąd w cholerę.
Ale na początek musiał dowiedzieć się dlaczego Śliski w ogóle znalazł się w
tej części miasta. Pracował na pięćdziesiątej dziewiątej nie w pobliżu doków.
Nie miał żadnego powodu żeby tu być, zwłaszcza ,że większość
znajdujących się w okolicy budynków nie miała nawet dachów, a ściany
przypominały sterty gruzu. Żadne miejsce w Dolnej Dzielnicy nie wyglądało tak
naprawdę przyjemnie i czysto ale doki.....były jakby osobnym światem, zimnym i
twardym.
Skinieniem nakazał swoim ludziom podniesienie ciała. Nie było krwi.
Odrobina na trawie i śmieciach pod nim. Wyglądało na to ,że krew została
rozsmarowana na ciele a nie wypłynęła z ran. Ziemia nie była nią przesiąknięta.
Śliski nie został zabity tutaj, po prostu ktoś go tutaj porzucił.
Rozejrzał się po niewielkim tłumie.
— Ktoś coś słyszał? Widział?
Głowy potrząsały w zaprzeczeniu z każdej strony. Cholera. W sumie tego
się spodziewał ale jednak.
Jakaś paniusia wysunęła się do przodu, jej skóra była tak blada jak ciało
Śliskiego,
pewnie z powodu zimna i braku słońca. Terrible nie czuł zimna aż tak
bardzo (nawet gdyby to nigdy by tego po sobie nie pokazał) ale ta panienka drżała
tak bardzo ,że ledwie stała. W sumie to była praktycznie nie ubrana, owinięta
jakimiś cienkim kocem, z wyciętymi dziurami na ramiona, przewiązanym w pasie
niebieską wstążką. Jasno niebieską, ledwie muśnięte smugą brudu.
Tak jakby próbowała jakimś cudem sprawić by wyglądała czysto i ładnie, w
jedyny sposób w jaki mogła. Coś w tym wszystkim sprawiło ,że smutek odbił się
echem w jego piersi. Zwłaszcza ,że nic nie mógł na to poradzić, nie naprawdę. Da
jej trochę forsy za informację, ale pewnie tej forsy i tak nie przeznaczy na
następny posiłek, tylko odda swojemu gachowi, żadna kobieta w dokach nie żyła
w pojedynkę. Nawet twarda, jak tamta która stoi prosto i kompletnie ignoruje
przenikliwe zimno.
Lecz wtedy przyjrzał się trochę bliżej i zobaczył dlaczego go nie czuła. Jej
źrenice były ledwie widoczne, maleńkie czarne kropki, praktycznie wirujące w jej
oczach.
— To miejscówka Unk'a. — powiedziała, tak piskliwym i wysokim głosem,
że miał wrażenie jakby słyszał wycie psa. Wyciągnęła kościste ramiona, palcem
wskazując na zakryte kartonem okno (w zasadzie to nie było nawet okno tylko
dziura wybita w ścianie) tuż obok miejsca w którym leżało ciało Śliskiego.
— Może Unk coś słyszał albo widział, możesz go zapytać.
Terrible odwrócił się wpatrując w dziurę. Jeśli ten cały Unk był w środku
prawdopodobnie ich obserwował. Za chwilę powinien wyjść na zewnątrz, kiedy
zobaczy ,że wszyscy patrzą w jego stronę, że Terrible patrzy. Miał nadziej ,że tak
będzie. Imię Unk’a obiło mu się już wcześniej o uszy, a ludzie mieszkający w
dokach wydawali się go szanować. Terrible nie chciał musieć robić niczego siłą. I
nie musiał. Bo po około minucie podczas które Terrible rozplótł ramiona,
wyprostował się, opuścił podbródek, sprawiając ,że groźba wydawała się jeszcze
bardziej realna, poniszczone i posklejane listwy służące za drzwi stanęły otworem
i pokazał się w nich Unk.
Stary i wychudzony, ubrany w jutę i skrawki futra przypominał psa.
Jasnozieloną czapkę miał zsuniętą prawie całkowicie na oczy. Jasne i świadome
oczy. Unk zdecydowanie coś widział.
Plik z chomika:
LooveBooks
Inne pliki z tego folderu:
keepitclose.pdf
(238 KB)
close to you.pdf
(192 KB)
chasing.pdf
(870 KB)
Sacrificial.pdf
(1327 KB)
wrong.pdf
(472 KB)
Inne foldery tego chomika:
Dokumenty
Galeria
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin