Steinerowska demonozofia Wykład Jerzego Prokopiuka.txt

(26 KB) Pobierz

Steinerowska demonozofia
Wykład Jerzego Prokopiuka .
Zgodnie z obiegowš koncepcjš chrzecijańskš po jednej stronie jest Chrystus, a po drugiej Jego Przeciwnik, Diabeł, Szatan  jako w zasadzie edna istota. Natomiast u Steinera mamy wyranie układ składajšcy się z trzech elementów  za chwilę okaże się, że można na to spojrzeć jeszcze  inaczej, ale na razie wemy tę klasycznš koncepcję Steinerowskš  z których wiodšcym jest Logos, czy Chrystus, Kreator, faktyczny Kreator tego Kosmosu, a obok sš dwie istoty, które genetycznie pochodzš z szeregów anielskich, czyli pierwotnie były jasne, czy dobre, a ciemne, czy złe stały się dopiero stopniowo. Przy czym Steiner wielokrotnie podkrela, że same w sobie sš one jak gdyby dalej dobre i jasne, a tylko w naszym kosmosie odgrywajš takš rolę, ponieważ to jest ich forma powięcenia się dla człowieka.Jest to sytuacja, mówišc łagodnie, bardzo dialektyczna,dlatego, że istoty te wprawdzie z jednej strony się powięcajš, ale przecież wcale nie zmienia to faktu, że na naszym poziomie sš złe i grone. To nie jest tak, że jak odsłonimy ich dobre jšdro, czy rdzeń  choć niejednokrotnie o to włanie chodzi  to tym samym możemy już lekceważyć ich złe działanie. Wręcz przeciwnie. To sš jak gdyby dwa 
całkiem różne poziomy. I trzeba o tym pamiętać. My mamy do czynienia z 
poziomem takim, na którym one sš ciemne i złe, a sš takie dlatego, żebymy mieli wolnoć. To jest włanie u Steinera generalne uzasadnienie,nieustannie powracajšce. Gdyby nie istnienie ciemnoci i zła, nie wiedzielibymy, co to wiatłoć i dobro. Starszš w tej parze postaciš jest Aryman, który oddzielił się wczeniej niż Lucyfer od głównego nurtu rozwoju anielskiego, dokonujšcego się w ramach hierarchii, opisanych przez Dionizego Areopagitę. Otóż i jeden, i drugi ma całš bogatš historię.Steiner głównie opowiadał historię Lucyfera. Gdyby kto chciał napisać  bo jeszcze nikt nie napisał  pracę na ten temat jako monografię: Lucyfer w dziełach Rudolfa Steinera, to byłoby to zapewne grube, potężne i skšdinšd fascynujšce dzieło. Do tego stopnia, iż spotykałem ludzi, którzy twierdzili, że sam Steiner  to taka mała dygresja  był istotš lucyferycznš, która powróciła do Chrystusa. Bo właciwie co takiego jest przewidziane na przyszłoć, a skoro tak, to kiedy przecież musi się to zaczšć i w tym wypadku to się już jak gdyby zaczęło  w biografii Steinera. I nawiasem mówišc, w odniesieniu do Steinera, masa ludzi zadaje sobie pytanie, skšd ta nieprawdopodobna zupełnie fontanna, krynica kreacji, obejmujšca tak ogromnš liczbę dziedzin... Steiner to faktycznie człowiek, który potencjalnie tworzy właciwie całš alternatywnš cywilizację, czy też jej zršb. Nie ma tematu, na który by się nie wypowiadał w sposób twórczy. Jest to taki człowiek, który w oczywisty sposób ma do dyspozycji wszystkie pojęcia, to znaczy, że nie musi ich sobie dopiero wykuwać, bo sš mu one dane, bo ma bezporedni kontakt z całym wiatem idei. A taki kontakt może mieć właciwie tylko istota anielska. I niejednokrotnie sposób, w jaki Steiner pisze o Lucyferze, prawia wrażenie, jak gdyby była to, jak niektórzy mówili, poniekšd złoliwie, po prostu apologia pro domo sua. Bo rzeczywicie ton, w jakim Steiner pisze o Lucyferze, jest niekiedy pochwalny.Ale, oczywicie, powstaje pytanie natury historycznej: istota lucyferyczna, ale w jakiej fazie? Bo istoty lucyferyczne też się rozwijajš. Jak zaczęły upadać, tak, jak się zdaje, upadajš do dzisiaj, i to bardzo intensywnie. Na tym w zasadzie ten rozwój polega. O ile więc przedtem niewštpliwie były dokładnš odwrotnociš istot arymanicznych  trudno powiedzieć kiedy, ale w każdym razie kiedy były takš odwrotnociš  o tyle teraz (mimo że w dalszym cišgu sš właciwie ich antytezš)współpracujš z istotami arymanicznymi. To się, oczywicie, łšczy z postaciš Antychrysta, który będzie istotš lucyferycznš, o ile już nie jest, i Arymana, czyli tego właciwego inkarnowanego Szatana, którego ów Antychryst poprzedza. 
W różnych antropozoficznych pracach demonologicznych wprowadza się istotne rozróżnienie: powiada się, że Diabolos to włanie Lucyfer, a Satanas to Szatan, czyli Aryman. Najogólniejsza ich charakterystyka byłaby taka, że w ramach utrzymywania człowieka w polu wolnoci, jeli tak można powiedzieć,w tym napięciu pomiędzy Arymanem i Lucyferem, droga Chrystusowa jest drogš rodkowš, która jak gdyby korzysta z tych dwóch biegunów, ale prowadzi pomiędzy nimi.Otóż Lucyfer inspiruje człowieka jednostronnie do wiata duchowego, tzn.do wiata wyłšcznie duchowego. W zwišzku z tym jest patronem wszelkiego rodzaju idealizmu, sztuki (o tyle, o ile jest ona ekstatyczna, wychodzšcš poza materialnoć), mistyki, zwłaszcza orientalnej  tu od razu trzeba dodać, że zdaniem Steinera Lucyfer inkarnował się trzy tysišce lat przed Chrystusem, w Chinach, i to włanie on dał impuls wszelkim religiom orientalnym. Niedokładnie może wszystkim, bo sš tam także wštki pochodzšce wyranie od Chrystusa, powiedzmy w idei bodhisattwy, w mahajanie.Ale wszędzie tam, gdzie pojawia się jednostronny ascetyzm, wrogoć względem ciała, skrajny idealizm, szczególnego rodzaju eskapizm, mamy do czynienia z inspiracjš Lucyfera. A takie sš włanie głównie religie orientalne.A z drugiej strony należy tu, oczywicie, także sporo elementów występujšcych w religiach europejskich, tzn. na pewno będzie to w dużej mierze gnostycyzm, powiedzmy to sobie otwarcie. Steiner nawet twierdził,że gnoza to jest sposób, w jaki widziano Chrystusa i fakt Jego Inkarnacji z perspektywy lucyferycznej. Bo widziano ten fakt doketystycznie, nie dopuszczano jak gdyby możliwoci przeniknięcia przez ducha materii do końca. Można by w zwišzku z tym zapytać, czy nie można było inaczej.Oczywicie, można było, ale docenić wielkoć faktu, jakim była Inkarnacja Chrystusa, byli w stanie tylko wczeniej inicjowani, naturalnie tylko oni widzieli całš ogromnš kosmicznš skalę tego faktu. A jakš mieli oni inicjację? Naturalnie lucyferycznš, bo wtedy po prostu nie było innej. Przed Chrystusem nie było inicjacji Chrystusowej, to jest jasne. W zwišzku z czym patrzyli oni na postać Chrystusa z ogromnš rewerencjš, jeli tak można powiedzieć, na klęczkach, ale widzieli Go w sposób lucyferyczny. Tak powstała gnoza. Taka jest w każdym razie teza Steinera.Otóż sama antropozofia jest poniekšd lucyferycznš gnozš  na wejciu,jeli można użyć tego okrelenia  bo zaczyna się od pewnej fascynacji. Na ogół człowiek zwraca się do antropozofii zafascynowany  oczywicie wiedzš tajemnš  a potem dopiero dowiaduje się, że powinien jš chrystianizować poprzez rozwijanie miłoci, podziwu, pozytywnego stosunku do wszystkiego, co dobre, mšdre i prawdziwe w wiecie. Tyle więc o orientalnym, czy  cile bioršc  lucyferycznym charakterze  wielu religii. Ale Lucyfer w ramach swojego dalszego upadku ma  poza tym  jednostronnie idealistycznym, ale przecież wspaniałym aspektem, także pewien inny aspekt. Bo, na przykład, niewštpliwie inspiruje on ekstazy erotyczne, trudno powiedzieć, czy seksualne w takim wšskim, że tak powiem,bydlęcym rozumieniu. Powiedziałbym raczej, że jego inspiracje widać wszędzie tam, gdzie jest namiętnoć, gdzie jest fascynacja, gdzie jest widzenie albo więcej, niż jest w przedmiocie miłoci, albo więcej, niż może dojrzeć zwykły zjadacz chleba. Bo istniejš przecież także inicjacje lucyferyczne. Z tym, że pokazujš one wiaty, zdaniem Steinera, właciwie ułudne  tzn. pewnie w ramach swojej ułudy realne, bo, jak wiadomo, to zależy od tego, jak na nie popatrzeć, od wewnštrz, czy też od zewnštrz.Jak na to spojrzeć od zewnštrz, to jest to pewnie ułudne, ale jak się siedzi w ich rodku, wyglšda to bardzo realnie. I to będš, oczywicie,jakie niesłychane wiaty umieszczone w astralu. 
Otóż Steiner łšczy Lucyfera w jaki sposób z Wenus i z Merkurym, włanie z tymi dwiema planetami. W tym mianowicie sensie, iż powiada, że ponieważ Wenus jest odpryskiem starego Księżyca, który był kiedy ojczyznš istot lucyferycznych, to one tęskniš do Wenus i tu na Ziemi czujš się właciwie na wygnaniu. Sš jak bogowie na wygnaniu. Tęskniš do Wenus i jak gdyby przez to pocišgajš wielu ludzi w jej stronę.
I cała ekstatyka miłosna ma prawdopodobnie taki włanie podkład duchowy. Tyle na wstępie o istotach lucyferycznych.Natomiast o istotach arymanicznych trzeba powiedzieć, że stanowiš one dokładne przeciwieństwo istot lucyferycznych w tym sensie, że inspirujš 
człowieka jednostronnie do wiata materialnego, chcš go kompletnie 
pozbawić kontaktu ze wiatem duchowym. A wykorzystujš do tego celu głównie materialistycznš naukę, materialistycznš technikę, materialistyczne  systemy polityczno-społeczne, tzn. systemy oparte na terrorze. Bo o ile Lucyfer to ekstaza, o tyle Aryman to zimny intelekt i terror  to sš dwa,że tak powiem, podstawowe jego elementy. I dlatego wystepuje też jeszcze inny podział. Steiner powiada, że jeli jawiš nam się demony w postaci kobiecej, to sš to istoty lucyferyczne, jeeli za w postaci męskiej  to sš to istoty arymaniczne. Przeważnie będš to więc pewnie, z jednej strony, jakie piękne diablice, a z drugiej strony, mężczyni, raczej w zdecydowanie starszym wieku, albo przynajmniej dojrzali, z krogulczym nosem, będzie to zatem do pewnego stopnia jaki rodzaj diabła-starca. Otóż włanie za porednictwem takich dziedzin życia  jak nauka, technika, czy polityka materialistyczna  istoty arymaniczne chcš człowieka dosłownie uziemić, tzn. stworzyć z niego istotę, którš  trzeba by nazwać kombinacjš zwierzęcia z maszynš. Zwierzęcia przez to, że jest to jak gdyby próba odcięcia mu łšcznoci między duszš a duchem. Na tym chyba włanie polega istota grzechu przeciwko Duchowi więtemu, jest nim to wszystko, co odcina człowieka od ducha. A niewybaczalny jest on w tym sensie, że  po prostu  jak już człowiek zostaje odcięty od ducha, to przestaje być...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin