Crews_Caitlin_Na_gali_w_Cannes.pdf
(
771 KB
)
Pobierz
Caitlin Crews
Na gali w Cannes
Tłumaczenie:
Alina Patkowska
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Profesor Miranda Sweet próbowała się przecisnąć przez tłum stojący przed wejściem do
Centrum Konferencyjnego Uniwersytetu Georgetown, gdzie właśnie wygłosiła referat przed
uczestnikami Światowego Szczytu na rzecz Powstrzymania Przemocy w Mediach, gdy ktoś
mocno pochwycił ją za ramiona – tak mocno, że z pewnością zostawił siniaki – i obrócił wbrew
jej woli. Zobaczyła przed sobą twarz mężczyzny i zacisnęła dłonie na rączce torby. Ciepłe,
wiosenne waszyngtońskie popołudnie naraz wydało jej się zimne i wrogie. Od razu zauważyła, że
ten człowiek źle jej życzy, i poczuła przerażenie. W jednej chwili znów stała się dziewczynką,
bezradną i zalęknioną, kryjącą się po kątach przed ojcem, który szalał po domu i rozbijał sprzęty.
I tak jak wtedy, zaczęła drżeć na całym ciele.
– Co? – pisnęła cienkim głosem, głosem dziewczynki, którą przestała być dobrych
dziesięć lat temu.
– Tym razem będziesz słuchać, a nie mówić – warknął obcy. Miał dziwny akcent.
W pierwszym odruchu Miranda miała ochotę przeprosić i potulnie zgodzić się na
wszystko, byle ułagodzić jego złość. Naraz jednak inna dłoń dotknęła jej pleców, oderwała ją od
napastnika i przygarnęła do mocnej piersi. Miranda przestała oddychać. Wiedziała, że powinna
protestować, krzyczeć, uderzyć intruza torebką, ale coś ją powstrzymywało. Ogarnęło ją dziwne
wrażenie, że jest bezpieczna, choć sytuacja zupełnie na to nie wskazywała.
Silne ręce puściły wreszcie jej ramiona. Podniosła głowę i ze zdumieniem popatrzyła na
człowieka, który wciąż trzymał ją przy sobie, po czym jeszcze z większym zdumieniem
uświadomiła sobie, że zna tę twarz.
– Pomyliłeś się – powiedział jej obrońca do napastnika zimnym głosem z wyraźnym
rosyjskim akcentem. Przeniósł wzrok na nią i Miranda zauważyła, że on też ją rozpoznał. Poczuła
się wstrząśnięta. Nigdy dotychczas nie spotkała go osobiście, ale w swoich badaniach
analizowała jego charakter, wykorzystywała filmy z jego udziałem na zajęciach ze studentami,
a także szeroko omawiała wartości, które jej zdaniem reprezentował, w prasie i telewizji. To był
Iwan Korovin – ten Iwan Korovin, niepokonany mistrz MMA, a obecnie ulubieniec Hollywood,
uwielbiany za brutalność i agresję – uosobienie wszystkiego, z czym Miranda walczyła przez
całe życie.
Napastnik warknął coś po rosyjsku. Miranda nie musiała znać tego języka, by zrozumieć,
że nie były to miłe słowa. Na dźwięk tego tonu poczuła się tak, jakby ktoś uderzył ją w brzuch.
Iwan Korovin znów przycisnął ją do swojego twardego jak stal ciała.
– Nie ruszaj tego, co należy do mnie – ostrzegł niskim, głębokim głosem, który na żywo
brzmiał jeszcze lepiej niż na filmach. Całe ciało Mirandy pokryło się gęsią skórką. To wrażenie
było tak nieoczekiwane, że prawie nie zwróciła uwagi na to, co powiedział.
– Nie zamierzałem wchodzić ci w drogę – odrzekł pierwszy mężczyzna i jego małe, podłe
oczka zatrzymały się na twarzy Mirandy. Poruszyła się w objęciach Iwana, ale nie próbowała się
uwolnić. W głębi ducha była na siebie zła za to tchórzostwo. – Lepiej nie robić sobie z ciebie
wroga.
Uśmiech Iwana był jego kolejną potężną bronią.
– Skoro tak, to pamiętaj, że masz jej więcej nie dotykać, Guberev.
Ten głos brzmiał jak buczenie potężnego silnika. Mirandę znów przeszył dziwny dreszcz.
Co się z nią właściwie działo? Wychowana w snobistycznym Greenwich w stanie Connecticut
przez potężnego fizycznie ojca, który znęcał się nad rodziną, zawsze wyżej ceniła inteligencję niż
mięśnie. Przed dwoma laty opublikowała doktorat, a potem książkę „Kult jaskiniowca”, w której
omawiała fenomen popularności mistrzów szczególnie brutalnych dyscyplin sportu. Książka
została przyjęta zdumiewająco dobrze i od czasu jej wydania Mirandę często zapraszano do
rozmaitych programów telewizyjnych jako eksperta. Ona sama uważała, że reprezentuje
konieczny głos rozsądku w świecie pełnym przemocy, w świecie, który uwielbiał takich brutali
jak słynny Iwan Korovin, były mistrz sztuk walki, a od kilku lat gwiazda filmów akcji, w których
wcielał się w postać Jonasa Darka.
Odepchnęła jego umięśnioną pierś. Napastnik wymruczał jakieś nieszczere przeprosiny,
ale Miranda zupełnie nie zwróciła na to uwagi, skupiona na własnej reakcji na Iwana Korovina.
Na żywo wyglądał jeszcze lepiej niż w filmach. Na ekranie sprawiał wrażenie niebezpiecznej
i nieco nieokrzesanej maszyny do zabijania. Półnagi, z ciałem pokrytym tatuażami, przedzierał
się przez szeregi przeciwników, jakby byli zrobieni z masła. Mirandzie zawsze kojarzył się
z neandertalczykiem i bez oporów nazywała go tak publicznie. Na żywo nie tracił żadnego z tych
przymiotów – był wysoki i zbudowany z samych mięśni, ale również zaskakująco i uderzająco
piękny. Było to piękno wojownika zaprawionego w wielu walkach. Nos, z pewnością już
kilkakrotnie złamany, podkreślał tylko piękny zarys ust, blizna na czole uwydatniała wysoko
osadzone kości policzkowe, a doskonale skrojony garnitur tonował atmosferę brutalności.
Najbardziej ze wszystkiego zaskoczył Mirandę błysk inteligencji w jego ciemnych oczach.
Miała wrażenie, że spada z urwiska w czarną otchłań. Zupełnie zapomniała o napastniku,
który wcześniej pochwycił ją za ramiona. Zapomniała o przeszłości i o własnym tchórzostwie.
Zapomniała o wszystkim, nawet o sobie. Na całym świecie istniał tylko Iwan Korovin i jego
przenikliwe spojrzenie. A Miranda nigdy się nie zapominała ani nie traciła kontroli nad sobą.
– Tego, co twoje? – powtórzyła jego słowa, usiłując odzyskać równowagę wewnętrzną. –
Czyżbyś właśnie powiedział, że należę do ciebie? Jak przedmiot? Jak koza?
Jego piękne usta drgnęły w uśmiechu i Miranda poczuła się tak, jakby ktoś ją czule
pogłaskał. Ten mężczyzna był o wiele bardziej niebezpieczny, niż sądziła.
– Jestem bardzo zaborczy – oznajmił. Obcy akcent sprawił, że te słowa zabrzmiały jak
pieszczota. Popatrzył ostrzegawczo na tego drugiego mężczyznę, który wciąż stał obok nich,
zionąc złością i okropną wodą kolońską, a potem znów przeniósł ciemne, melancholijne
spojrzenie na Mirandę. Poczuła to spojrzenie w całym ciele.
– To okropna wada – dodał. Z żenującą łatwością przyciągnął ją do siebie, jakby Miranda
była zupełnie pozbawiona własnej woli, a potem pochylił głowę i pocałował ją, jakby miał do
tego święte prawo, nie zostawiając jej ani chwili na reakcję. Nie próbowała z nim walczyć; nawet
nie jęknęła, a co więcej, w ogóle nie miała na to ochoty. Pozwoliła, by ten człowiek, który
zapewne nie lubił jej tak samo jak ona jego, całował ją tak namiętnie, jakby za moment mieli
pójść do łóżka.
Gdy w końcu podniósł głowę, w jego ciemnych oczach błyszczał ogień, a Mirandzie
dzwoniło w uszach.
–
Miłaja
– wymruczał. To słowo brzmiało ładnie, ale Miranda była pewna, że to jakieś
przekleństwo. Poczuła panikę i dopiero teraz dostrzegła dookoła błyski świateł. To było światło
fleszy. Otaczał ich tłum paparazzich. Uświadomiła sobie, że następnego dnia zobaczy te zdjęcia
na okładkach wszystkich kolorowych pism w supermarketach.
Rozzłoszczony napastnik zniknął, jakby nigdy go tu nie było. Pozostał tylko Iwan
Korovin i Miranda, która musiała wreszcie przyjąć do wiadomości nieprzyjemną prawdę: dała się
sfotografować w objęciach największego wroga, mężczyzny, który kiedyś w popularnym
talk-show nazwał ją „ujadającym kundelkiem”, na co publiczność zareagowała wielkim
aplauzem. W dodatku stało się to w czasie trwania międzynarodowej konferencji, w obecności
wielu osób odpowiedzialnych za politykę społeczną – naukowców i delegatów z co najmniej
piętnastu krajów, całego tłumu ludzi, którzy podobnie jak ona sama przeciwstawiali się
wszystkiemu, co reprezentował Korovin. Uświadomiła sobie z przygnębieniem, że jest to wielki,
być może śmiertelny cios dla całej jej kariery – kolejny cios zadany przez Iwana Korovina.
Gdyby spojrzenie mogło zabijać, ta ruda pani profesor zmiotłaby go z powierzchni ziemi.
Oderwał się od niej i poszedł za ochroniarzami do hotelu, w którym odbywała się
konferencja. Gdy już znaleźli się w środku, zaprowadził ją w miejsce, gdzie mogli usiąść na
fotelach wśród zieleni. Nie patrzyła na niego. Sądził, że walczy z prawdą, która musiała być
trudna do przełknięcia dla takiej harpii jak ona, walczącej ze wszystkim, co on reprezentował.
Winna mu była wdzięczność, ale gdy w końcu podniosła na niego ciemnozielone oczy, które
intrygowały go bardziej, niż chciał przed sobą przyznać, zrozumiał, że ona nie ma najmniejszego
zamiaru dziękować. Była na niego wściekła. Nie dziwiło go to, ale jako wytrawny wojownik
doskonale potrafił wyczuć agresję w drugiej osobie i odpowiedzieć tym samym.
Pomyślał ponuro, że zasłużyła sobie na to. Od dwóch lat nieustannie utrudniała mu życie.
Publicznie obrzucała go wyzwiskami. Gotowa była posunąć się do każdego kłamstwa, by
przedstawić go w najgorszym możliwym świetle i zwrócić przeciwko niemu opinię publiczną.
Och, tak, zasłużyła sobie na to.
– O co tu chodzi? – zapytała lodowato, jakby zupełnie nie zdawała sobie sprawy
z kruchości własnej pozycji i jakby Iwan był niesubordynowanym studentem, który nie potrafi
się zachować na zajęciach.
– Przestraszyłem cię? – zapytał znudzonym tonem i zauważył kolejny błysk wściekłości
w zielonych oczach. – Wydawało mi się, że najlepiej będzie działać szybko.
Wstała z fotela. Najwyraźniej nie należała do tych nudnych, rozsądnych Amerykanek,
które obawiały się wysokich obcasów. Jej obcasy były ostre i wysokie na co najmniej osiem
centymetrów, ale zdawało się, że czuje się w nich zupełnie swobodnie. Całą postawą próbowała
mu okazać, że nie pozwoli się zdominować, ale było już za późno.
– Zaatakowałeś mnie – warknęła tym samym lodowatym tonem. – Użyłeś fizycznej
przemocy!
Rumieniec na jej twarzy fascynował Iwana. Pocałunek mógł kłamać, ale rumieniec był
prawdziwy. Oczy miała błyszczące, a oddech przyspieszony. Nie potrafił oderwać od niej
wzroku.
– Pocałowałem cię – poprawił ją.
Nie wolno się było fascynować przeciwnikiem, a szczególnie takim przeciwnikiem.
W końcu to ona pierwsza oceniła go niesprawiedliwie. Stawiała mu na drodze zasieki z drutu
kolczastego i potrafiła to uczynić zawsze w najgorszym momencie. Sprawiała, że w oczach opinii
publicznej wydawał się jakąś karykaturą z komiksu. Taka reputacja mogła mu bardzo zaszkodzić
przy promowaniu nowej fundacji dobroczynnej.
– Jak śmiałeś?
Wzruszył ramionami.
– Śmiem robić wiele rzeczy. Ty też byłaś bardzo odważna w wywiadach telewizyjnych.
Podniosła na niego oburzone spojrzenie. Iwan skorzystał z okazji, by przyjrzeć się jej
z bliska i krew znów zaczęła szybciej krążyć mu w żyłach. Była delikatnej budowy,
o szlachetnych rysach twarzy, wysoka jak na kobietę i szczupła, choć nie tak chuda jak modelki.
Iwan długo żył w biedzie i przesadna chudość kojarzyła mu się wyłącznie z nędzą. Nie była
jednak tak krucha, jak wydawało mu się wcześniej. Włosy miała długie, ciemnorude, a oczy
tajemnicze i intrygujące. Ubrana była w ciemny kostium ze spodniami, bardzo oficjalny, ale
zarazem kobiecy. Gdy ją całował, przez chwilę poczuł na swojej piersi dotyk jej niedużych, lecz
Plik z chomika:
sawickipaw
Inne pliki z tego folderu:
Crews_Caitlin_Na_gali_w_Cannes.pdf
(771 KB)
Lovelace Merline Kim ona jest.pdf
(406 KB)
Conder Michelle Rosyjski amant.pdf
(614 KB)
Miesiąc w Wenecji- Trish Morey.pdf
(592 KB)
Garbera Katherine - Karuzela namiętności.pdf
(633 KB)
Inne foldery tego chomika:
- ▧ ▍Filmy DVD - Nowosci 2014
- ▧ ▍- FILMY - AKCJA - THRILLER 2014
- Mody do Farming Simulator 2017 Chomikuj
- ◢◤ GRY - SYMULATORY
- ◢◤ GRY - AKCJI
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin