Wiara przenosi góry Autor: Andrzej Kuryło W zatłoczonym po brzegi POCIĽGU W powietrzu unosi się dym, Korytarz falował od rozmów Tylko ja milczałam z nim. Pamiętam jak dzisiaj to lato, Kolonii zaczynał się czas, WAGON pełen krzyczšcych dzieciaków Od podróżnych odcišł nas. Nie mam dobrej pamięci do twarzy Lecz tamtš pamiętam do dzi, Była taka spokojna jak azyl, Który mi potrzebny był. Od słowa do słowa powoli Zabłysło co więcej niż flirt, Bo bywajš uczucia niemodne, Co nie krzyczš niby szyld. Z tylu PODRÓŻy wracałam już Inny poznajšc wiat; Bez romantycznej otoczki tamtych lat. Z tylu podróży wracałam już Jak pasjans układa się czas Wiara przenosi góry tylko raz. Potem PERON w malutkim miasteczku, Po drodze nie było nam, nie, Lecz nagle odkrylimy wiecznoć Na tš chwilę, albo dwie Każde z nas dobrze wiedziało, Że nikt się nie sili, by grać, Czy nas dzisiaj na takie szaleństwo Najprawdziwsze jeszcze stać. Z tylu podróży wracałam już
Kerk57