Rewizorzy.txt

(1 KB) Pobierz
Rewizorzy

Autor. Andrzej Bieniek

Na przystanku go spotykam rankiem wczesnym
oczy cieniem podkršżone z niewyspania
nie z powodu - jak sšdzicie - uciech grzesznych
nocna służba tru powodem, propsze pana

Umiechamy się do siebie, no bo przecież
rok juz mija naszych spotkań na przystankach
pory roku się zmieniajš i czas leci
czy wytrwalszych kto spotykał gdzie kochanków

Na przystankach kolejowych odnajdujš się umiechy
skłoniš się ku sobie głowy, pomieszajš się oddechy
Pożegnalny ucisk dłoni, już za szybš znana postać
coraz szybciej wzrokiem gonię, nowy wit nas tutaj spotka

Wczoraj bukiet: pięć czerwonych róż, kupiłem
noca w wannie je trzymalem chłodzšc płatki
końce łodyg mocno wrzštkiem oparzyłem
w myl wskazówek otrzymanych od sasiadki

Z tym bukietem i niemniejszš porcjš życzeń
czekał będę aż spotkania przyjdzie pora
włanie dzisiaj nasza pierwsza jest rocznica
bo rok temu polubiłem rewizora

Od tej pory miejscem spotkań sš przystanki
i niejedna pewnie plotka wcišż nas bierze za kochanków
Nasze drogi zamiast w domu, cišgle nam krzyżujš tu się
nie, nie życzyłbym nikomu by pracować miał w turnusie

Na prezystankach kolejowych w mglistym wietle rannej zorzy
skłoniš się ku sobie głowy: całujš się rewizorzy



Zgłoś jeśli naruszono regulamin